Patrzę na maciejke posadzoną w starej wiklinowej skrzynce na moim tarasie.
- Tak, tak. Nieciekawą z wyglądu maciejkę. Pamiętam jak pachniały nią pod wieczór wszystkie ogródki we wsi mojej Babci. Uwielbiałam ten słodki odurzający zapach i tą wieś uwielbiałam.
Dalej uwielbiam.
Zawsze kiedy tam wracam mam przysłowiowe motyle w brzuchu, gdy koła mojego samochodu zaczynają wyszukiwać rytm w takt brukowanej drogi prowadzącej do tej małej wioski. I chociaż dziś już nie ma ukochanej Babci, to ja czuję, że Ona dalej ze mną jest.
Przychodzi na myśl zawsze ilekroć poczuję zapach świeżej mięty.
W smaku aromatycznego soczystego pomidora, którego kroję sobie na kanapkę. Jest w smaku słodkich czereśni u progu lata i dojrzałych lekko kwaśnych śliwkach mirabelkach, z których robiła dla nas kompot w upalne letnie popołudnia.
I w tym nostalgicznym zapachu maciejki na moim tarasie. Dalej tak bardzo ze mną jest. Choć namacalnie Jej już nie ma...


Romantycznie...
OdpowiedzUsuńmojej też już nie ma...ale ciągle widzę te dobre bardzo błękitne oczy ...
OdpowiedzUsuń