Są takie miejsca na ziemi, gdzie dla mnie na moment zatrzymuje się świat.
Myśli przestają krążyć, a wszystko dookoła milknie i zastyga w lekkim bezruchu. Czas zdaje się nie istnieć na chwilę, czy kilka chwil.
Jestem wtedy tylko obserwatorem, widzem w kinie zwanym naszym życiem. I czuję, a może raczej już jestem tego pewna, że gdzieś tam wysoko w górze jest Ktoś kto nad tym wszystkim czuwa, przez jednych zwany Bogiem, przez innych Stwórcą czy Opatrznością.
I zaczynam rozumieć, że wszystko jest w życiu "po coś" nawet, gdy początkowo zdaje się nie mieć sensu.
I doceniam.
I jestem wdzięczna.
I wiem, że każdemu z nas pozwolono pisać własną historię...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję.